PARTY.

22.01.2015 

To było dobrze spędzone 7 godzin, nie żałuję. 4 drinki, o ile dobrze policzyłam, dużo gadania i trochę różnych historii, tłumaczenie łaciny na ang., a potem na polski zawsze spoko, słuchanie niemieckiej muzyki, granie, jeszcze więcej gadania i picia, oglądanie zdj. i słuchania kolejnych historii, późny powrót z zajebistymi wspomnieniami, byciem szczerym aż za bardzo, wysłanie o 3 smsa do złej osoby, olanie praktyk i spanie potem pół dnia z bólem brzucha.

Może tylko póki pamiętam: granie na gitarze (akustyk, elektryczna) połączone ze śpiewem z bratem na weselach, ulubiona fizyka, farma, Ed SheeranForest Gamp and The Lion’s King, drink z likierem jogurtowym i czarną porzeczką, moja przegrana w Ice Hockey’a, nauka Kocham cię po polsku połączona z głośnym krzyczeniem z powodu głośnej muzyki, a potem Spierdalaj z czym się łączyła  jakaś historia o górze w Niemczech, kelnerce i tak dalej, wieczory z Jackiem Danielsem i graniem w karty, 50 € na weekend imprez, niezarezerwowanie biletów na koncert przez lenistwo, zabranie mojego telefonu, dostanie w twarz, ślub w wieku 28 lat.

Tak w skrócie. Szczegółów nie chce mi się przytaczać. Reakcja Agnieszki na to wszystko – bezcenna.

Dziś bez koncertu, ale zobaczymy co za tydzień. Wstępne plany się pojawiły.