Dużo, dużo, dużo.

Likes | Tumblr

Trochę się nazbierało od ostatniego wpisu. Pewnie o połowie zapomnę. -,- Ale dobra, spróbuję.

W zeszłym tygodniu w poniedziałek zrobiłyśmy kartkę dla Marty i od razu wysłałyśmy. Doszła dzień później, czyli o 5 dni za szybko, ale spoko. Zrobiła konwersację na fb i nam podziękowała. W środę udało mi się wyciągnąć Agnieszkę po lekcjach, poszłyśmy na lody, zaczynając tym sezon, a potem do gim., gdzie robiłyśmy eksperymenty. Dostałyśmy fartuchy i bawiłyśmy się w chemików. W czwartek byłyśmy u fryzjera, podcięłam końcówki, zrobiłyśmy spaghetti, które się trochę nie udało, poszłyśmy do kościoła i potem na zumbę. W piątek praktyki. W sobotę sprzątnęłam gruntownie mój pokój, umyłam podłogi i takie tam. W niedzielę znowu do hotelu. Zawiózł nas Karoliny chłopak, słuchaliśmy jakieś muzyki z klubu, poczekał na nas, zakupy w Auchan i do babci. W poniedziałek musiałam zrobić kartkę z matmy, więc poszłam z tym do Agnieszki i wróciłam coś po 19, ale wcześniej poszłyśmy jeszcze z Kornelią do biedry na chipsy. W środę pogadałyśmy z Agnieszką trochę na dworcu.

26.03.2015 r.

Procenty po raz kolejny. Razy dwa, sześć osób. Potem jeszcze siedzenie na dworcu. No i spotkanie Kornelii z Patrycją, wizyta w biedrze i nowym sklepie. Jak wróciłam to nic mi się nie chciało, odpuściłam sobie zumbę.

W piątek był konkurs z angielskiego. Pogadałyśmy sobie z Eweliną, było dużo śmiechu. Agnieszka pojawiała się na przerwach, dostałam Alicję w Krainie Czarów po angielsku, poczekałam, aż skończy lekcje, czytając książkę na ławce po salą fizyczną, pochodziłyśmy po mieście, zrobiłyśmy naleśniki ze szpinakiem i mozzarellą. Pyszne. A potem droga krzyżowa. Przy okazji : PLL, Chasing Life, O mnie się nie martw i granie w zadania maturalne, co nam szło bardzo dobrze.

Wczoraj rano byłam widownią dla Agnieszki za kółkiem, chodzenie po sklepach, kupiłam super bluzkę, mamy zdj. w dziwnych czapkach, KFC, spotkanie z Wiktorią, wypiłam napój/koktajl jagodowy, Zbuntowana w kinie. Pojawiło się dużo planów na kolejne spotkanie, dużo filmów w kinie razem do obejrzenia, koncert?, Dortmund?. Właściwie co miesiąc coś wymyśliłyśmy.

Natomiast dziś, dość spontanicznie pojechałam z Magdą na ŚDM. Było spoko, trochę śmiechu. Było zimno, poszłyśmy na kawę. Pogadałyśmy trochę, pochodziłyśmy. Fajnie spędzony dzień.

Dobra, palce mnie już bolą, pisałam to nawet nie wiem ile, ale na pewno dość długo. Tyle wystarczy. Mniej więcej wszystko w pigułce.

Again, but better?

SPOKO. 

Aktualizacja, bo wczoraj jak wróciłam to napisałam tylko jedno słowo. Ogólnie to wczoraj, jak i w czwartek trochę się działo. Po ang. pojechaliśmy na zumbę, a potem do Agnieszki na frapuccino i ogarniałyśmy Pretty Little Liars. Dużo gadałam, a ona zamulała. Rano na praktyki. Mega mi się nie chciało, nie było Karoliny. Jak szłam na autobus to spotkałam Zosię i przegadałam z nią całą drogę powrotną. Zjadłam pizzę, ogarnęłam się i jadąc do szkoły, wzięliśmy Magdę. Na nocy z pi, wgl sam fakt, że tam poszłam, było trochę nudno, ale właściwie okej. Jedliśmy, śmialiśmy się, zrobiliśmy nawet z kartonu jakiś krzywy model pi, który nie chciał stać, ale spoko. Potem tak po 23 poszliśmy na mały spacer, 3 km? Było mega ciemno, co chwilę się potykałam, ale jakoś daliśmy radę. Posiedzieliśmy trochę w knajpie, wypiliśmy coś i czekaliśmy na Karoliny tatę. To by chyba było na tyle. Wróciłam ok. drugiej.

Trzeba się ogarnąć w tym tygodniu, coś wymyślić na prezent i może coś za tydzień?

Redd’s.

Średnio chce mi się coś pisać, ale skoro już się ogarnęłam… Ogólnie to spoko dzień był dziś, choć od początku się tak nie zapowiadało. Miło spędzony czas z dziewczynami w plenerze.

10.03.2015 r.

Bo czemu by znowu nie zachorować? -,-

Ogólnie to trochę się nazbierało, jak zwykle, od ostatniej notki. Z planów wszystko wypaliło oprócz czwartkowej zumby. Nie miałam na to siły. Czułam się nie najlepiej. W piątek poszłam do lekarza i dostałam antybiotyk.

28.02.2015

Natomiast, co do soboty to było spoko. Ogarnęłam się, natchnęło mnie coś nawet, żeby pomalować paznokcie, poszłyśmy z Agnieszką na pizzę, a potem na kręgle. Było nas w końcu 8 osób. Średnio mi szło. Są jakieś zdjęcia. Potem: oni na jedzenie, my na mrożoną czekoladę. Oglądanie filmu u Agnieszki i zostanie na noc. Od niedzieli kuruję się, a przynajmniej staram się. Byłam wczoraj tylko na chwilę w szkole na konkursie z geo. Dostałam się. I od tego czasu siedzę w domu, staram się coś obejrzeć, ale z tym ciężko. Więc nudzę się, narzekam i ciągle coś jem. To jest straszne. :c

A!, i lecę na Maltę.

Chcę już wyzdrowieć